- Was ist das - dał się słyszeć
zdrowie apteka |Remonty poznań |bajki po angielsku

„— Was ist das! — dał się słyszeć okrzyk konsula. Waldemar z serwetką na przedramieniu wybiegł zza krzaczka, zaś w drzwiach ukazał się nieco wstrząśnięty Sztajs i też co tchu pośpieszył ku podnieconemu dyplomacie. Po czym na progu zajaśniała nawet suknią z gazy Sztajsowa oraz jej pąsowe ramiona. „Was ist das" bowiem zabrzmiało jak huk wystrzału.
— Co to takiego, pytam pana kierownik — Niemiec tykał palcem w butelkę.
— To najmocniejszy sżnaps, proszę wielce łaskawego pana konsula. Najmocniejszy, jaki posiadamy w kraju! — Sztajs zgiął się wpół z uśmiechem, co wyrażał Jestem gotów na wszystko, nie ma takiej rzeczy, której bym dla konsula nie zrobił!
—A jak się nazywa
— Pejsachówka. Prawie dziewięćdziesiąt procent alkoholu. Czy coś panu konsulowi nie dogadza
—Pejsachówka...
Trudno powiedzieć, kto z nich dwóch konsul czy restaurator, był bardziej przerażony.
Antysemitą Sztajs chyba nie był niczym człowiek, który spadł z nieba, zbyt długo stał z rozwartymi ustami. A kto go wie zresztą — mógł się zgrywać. Przełknął wnet ślinę i głęboko zawstydzony uderzył się w czoło.
—Przeoczenie, nietakt, proszę pana konsula! Nie przypisywałem politycznego znaczenia trunkowi, który raczej zalecałem ze względu na jego, że tak się wyrażę... żc ośmielę się tak powiedzieć... jednym słowem, ze względu na jego moc i szok! szok fizyczny, ma się rozumieć, który wywołuje. Zbieg okoliczności nie tyle nacjonalnej natury, pan konsul mnie przecież zna! — co natury... że tak się wyrażę, restauracyjnej. Raczej nietakt monopolowy, panie konsulu, niż mój osobisty... Waldemar, zabierz to zaraz i przynieś wyborową. Znajdziesz w kuchni pod stołem. Stoi w wiadrze z lodem, ale lód z pewnością stopniał... Robimy bokami, panie konsulu... — i w reweransach cofał się ku wyjściu. Widać marzył o tym, by nie znajdować się już w polu widzenia modrych dziecięcych oczu swego dostojnego gościa. Nawiasem powiemy, że pomny dostojeństwa chwili, jawił się tu w czarnej marynarce, zapiętej na wszystkie guziki. Ejże, nie dam złamanego grosza, że facet się nie zgrywa! pomyślał znów Leon.“(5)



kolczyk w uchu |Sofy |gry tom i jerry